Wróciliśmy do Tokio. Z Hiroszimy mieliśmy do przejechania około 700 km - podróż shinkansenem zajęła nam 5 godzin. Nie jechaliśmy tym najszybszym (one rozwijają prędkość do 300km/h), który jedzie bezpośrednio do Tokio, ale musieliśmy się przesiąść w Osace. To i tak super wynik.
Tokio powitało nas przepięknym zachodem słońca (ciemno się robi już przed 18:00).
 |
| Zachód słońca. Samego słońca nie widać. |
|
Postanowiliśmy udać się na kawę do kawiarni, która słynie z tego, że często pojawiają się tam znane osoby.
Słyszeliśmy, że jak nic można do nich zagadać i wypić z nimi kawę. Wchodzimy, patrzymy i po prostu niedowierzanie! A że sami jesteśmy zmęczeni swoim towarzystwem (no bo ile można, to już 3 tydzień!), postanowiliśmy spędzić ten wieczór osobno z celebrytami :)
 |
| Muminiki! |
 |
| Mała Mi patrzyła jakoś na Martę spod byka |
|
Miejsce nazywa się kawiarnią muminka i jest sieciówką. W Tokio są takie 3 lokale. Idea jest bardzo prosta - jeżeli nie masz towarzystwa z którym możesz się napić kawy to możesz zawsze liczyć na ekipę Muminka :)
No no celebryty jak sie patrzą.A cóż to 3 tygodnie zmęczyło razem a gdzie siła na następne tygodnie......razem?Martus nie smuc się tak:(,Mi patrzy tak żębys się usmiechnęła:):):)
OdpowiedzUsuńZdjęcie zachodu przesliczne:)
A gdzie buka?
OdpowiedzUsuńno własnie! nikt nie chce z buką siedzieć? są też inni (w sensie nie Muminki)?
UsuńNie było buki. Było po jednym dużym muminku, migotce, mamie i tacie Muminka. Do tego mała mała mi, malutki wloczykij. I trochę tych białych duszkow.
OdpowiedzUsuń