środa, 1 października 2014

Hakone

Dziś minął nasz ostatni dzień pobytu na półwyspie Izu. Ponieważ wczoraj zmęczyliśmy nogi podczas trekkingu japońskim wybrzeżem, na dzisiaj zaplanowaliśmy trasę wypoczynkową. Naszym punktem docelowym było miejsce zwane Hakone - kilka miejscowości wchodzących w skład jednego z najsłynniejszych Japońskich parków narodowych - Fuji-Hakone-Izu.

I choć całość wycieczki obejmowała dosyć spory obszar, to można ją przebyć najróżniejszymi środkami lokomocji, prawie nie ruszając nogami. Japońskie trasy do zwiedzania są zawsze tak przygotowane by bardzo się nie zmęczyć, no i zawsze mieć co zjeść.

Na miejsce przybyliśmy jak zwykle niezawodną Japońską koleją. Na stacji, w punkcie informacji turystycznej, zakupiliśmy bilety, które upoważniają do całodziennego przemieszczania się wszystkimi środkami lokomocji na terenie Hakone. Ruszyliśmy w drogę.

Pierwszym etapem było dostanie się do miejscowości Gora za pomocą małego pociągu, który, żeby wdrapać się na górę, wielokrotnie zmieniał kierunek jazdy. Tak więc raz jechaliśmy do przodu, by chwilę potem zawracać i tak w kółko. Na górze przesiedliśmy się w kolej szynową, a chwilę potem w wagonik kolejki linowej, który zawiózł nas na szczyt do Owakudani.

Jeden z wielu środków transportu którymi przemierzaliśmy dzisiaj Hakone
Cała powierzchnia Hakone powstała w wyniku erupcji wulkanu jakieś 3000 lat temu. Jednak w porównaniu do góry Omuro, którą zwiedzaliśmy wczoraj, większość tego terenu jest dalej aktywna. Z tego też powodu na szczycie Owakudani w wielu miejscach znajdują się gorące, bulgoczące źródła, wypełnione zabarwioną na biało wodą. Z wielu miejsc unosi się trujący dym. No i ze względu na wydobywające się z tych miejsc związki siarki wszędzie czuć intensywny zapach zgniłych jaj :).

Opary unoszące się na Owakudani
I to nie jedyny związek Owakudani z jajkami. Jajka gotowane w tym miejscu, z wykorzystaniem siarki, barwią się na czarno, co stało się symbolem okolicy. Smakują w sumie jak zwykłe jajka, ale efekt jest :).

Czarne jajka z Owakudani
Nie tylko jajka są tam czarne - tutaj czarne lody wanilowy
Dosyć osobliwe były ostrzeżenia o grasujących w okolicy osach. Na szczęście na żadne nie trafiliśmy. To dobry moment, żeby wspomnieć o skrupulatności z jaką Japończycy umieszczają wszelkiego rodzaju ostrzeżenia w różnych miejscach swojego kraju. Nasza ulubiona przypomina, żeby uważać przy wchodzeniu do windy, gdyż bardzo łatwo zostawić swojego psa po drugiej stronie :). Równie ciekawa była instrukcja korzystania z europejskiej toalety. Najwyraźniej ktoś próbował siadać na niej odwrotnie, skoro napisali, że tak nie wolno :).

Kolejnym etapem była podróż statkiem z widokiem na bramę tori wybudowaną na wodzie. W wielu miejscach Hakone, przy dobrej pogodzie, można ujrzeć wierzchołek góry Fuji. Niestety dzisiaj było bardzo pochmurnie :(


Wędrówkę zakończyliśmy spacerem ścieżką obrośniętą 400 letnimi drzewami cedrowymi i zwiedzaniem miejscowej świątyni.



Jutro rano opuszczamy półwysep Izu i kierujemy się do tradycyjnej części Japonii. Spędzimy tydzień w Kyoto, poprzedniej stolicy kraju, która słynie z najpiękniejszych świątyń.

6 komentarzy:

  1. No to widac że dzien był pełen wrażeń.Wszystko bardzo ciekawe bo takie nowe dla nas:):):)

    OdpowiedzUsuń
  2. i czy to są jajka ugotowane w tej lawie?a jesli chodzi o ostrzeżenia to u nas tez takie by się przydały w niektórych miejscach:):):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jajka ugotowane są chyba w tej wodzie, która zawiera związki siarki, a one sprawiają że skorupka tak się barwi

      Usuń
  3. No i wiadomo jakiego metalu tam słuchają ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ej, super te jajka:) Spróbuję zrobić takie na Wielkanoc;)
    I ten las <3

    OdpowiedzUsuń