środa, 8 października 2014

Hiroszima

Pożegnaliśmy Kioto i ruszyliśmy dalej. Najbliższe dwa dni spędzimy w Hiroszimie.

Dzisiaj zwiedzaliśmy okolice epicentrum wybuchu bomby atomowej. Obecnie jest tam park upamiętniający ofiary oraz jedyny budynek, który był położony tak blisko wybuchu i nie został zrównany z ziemią -  kopuła bomby atomowej.




Kopuła bomby atomowej


Niestety nasze tempo zwiedzania zmalało i nic więcej nie zobaczyliśmy ;) Natomiast dzisiaj po raz kolejny spotkaliśmy się z bardzo miłym przyjęciem i traktowaniem przez Japończyków.

Większość Japończyków w kontaktach z nami jest bardzo miła, niektórzy jednak starają się wyjątkowo. W Kioto, pierwszego dnia pobytu, postanowiliśmy coś zjeść w pobliskiej restauracji. Kucharz zapytał nas skąd jesteśmy. Powiedzieliśmy, że z "Poland", on pokiwał głową i poszedł. Myśleliśmy, że nie wie gdzie Polska leży i po prostu chciał być miły. Niecały tydzień później wróciliśmy do tej samej knajpki, zjedliśmy, a przy wyjściu usłyszeliśmy z jego ust "dziękuję" po polsku. W dodatku całkiem nieźle wymówione. Byliśmy w szoku, że zapamiętał skąd jesteśmy.

Podczas dzisiejszej podróży z Kioto do Hiroszimy zagadała do nas starsza pani (Marta przed chwilą oburzyła się na słowo starsza, powiedziała, że 40-letniej kobiety nie można na nazwać starszą. Ale nie słyszała jak pani się przyznała, że ma 81 lat :) - wszyscy wyglądają tutaj strasznie młodo). Pani zagadywała do nas przez całą podróż, przede wszystkim po japońsku. Starała się mówić po angielsku, ale przepraszała, bo dużo już nie pamięta. Jak usłyszała, że jesteśmy z Polski, to mówiła, że bardzo lubi i zna Chopina. Pytała nawet gdzie leży Wrocław.

Niektórzy w kontaktach z obcokrajowcami tak się starają i przejmują, że aż im się ręce trzęsą. Jeden młody sprzedawca w sklepie, poproszony o dwie zimne kawy, wyszedł aż przed ladę, żeby na monitorze wskazać nam cenę. Po tym pomylił się w zamówieniu i gdy zobaczył zdziwienie na twarzy Łukasza, że zimna kawa jest gorąca, zaczął biegać po sklepie, przepraszać, kłaniać się do ziemi i starał się szybko naprawić swój błąd.

Jeszcze nam się nie zdarzyło, żeby ktoś proszony o pomoc nam nie pomógł. Zazwyczaj mówią wtedy dużo po japońsku, ale zawsze starają się pomóc. Oczywiście w przewodnikach pisali, że Japończycy się nas strasznie boją i czasami nawet odwracają głowę i uciekają. Kłamstwo!

4 komentarze:

  1. podeślijcie trochę słońca, u nas pada cały dzień :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Z tego co ja słyszałem to czasem lepiej nie prosić o pomoc bo ktoś zaryzykuje problemy w pracy lub się spóźni na spotkanie byle pomóc zagubionemu gaijinowi. prawda to tak w ogóle? czy są ludzie którzy przepraszają bo się śpieszą?

    Co do zmęczenia to się nie dziwie, mnie po zwiedzeniu większości kluczowych muzeów (został Luwr i to trzeba zmienić ale...) w europie nie chce się zwiedzać podobnych gdzie indziej, bo wszystkie wyglądają już podobnie i jak widziałeś zbiory tego a tamtego to w muzeum gdzieś tam gdzie jest mała sala nie robi to już wrażenia i po prostu męczy... Pewnie tez już trochę macie przesyt zwiedzania. Musicie jeden dzień porobić nic:) skoczyć na ramen, potem do sklepu, pochodzić po mieście... a nóź się zapuścicie gdzieś gdzie normalnie byście nie poszli i będzie WOW i tyle:)

    OdpowiedzUsuń
  3. To znaczy ze nie zawsze warto wierzyc w opisy w internecie i fajnie jak sie przekonamy osobiscie że cos jest na pozytyw.A wogóle zwolnijcie troszke bo braknie Wam sił na reszte czasu:):):)
    Hiroszima,no no zobaczyc coś takiego ,super:):):)

    OdpowiedzUsuń
  4. Myślę, że jak by zobaczyli tam mnie-taką wysoką kobietę w połączeniu z Krzysia wielkimi, okrągłymi paznokciami to niejeden Japończyk by uciekł;-)
    Wy raczej wpisujecie się w ich standardy:-P
    ps.ale wiecie, że was bardzo lubię?;-)

    OdpowiedzUsuń