W Japonii bardzo często można spotkać na ulicy osoby ubrane w kimono. Akiko opowiadała nam, że zazwyczaj zakłada się je na różne ważne uroczystości, ale niektórzy lubią w nich chodzić i zakładają je częściej. Ona sama żadnego nie posiada :)
Mamy pewien dylemat jak chodzi o gejsze (w Kioto zwane geiko) - nie wiemy jak wyglądają na co dzień, więc nie wiemy czy jakąś widzieliśmy. Wiemy natomiast, że dziewczyna nie zostaje gejszą od razu. Musi przejść kilkuletni trening, podczas którego uczy się o sztuce, tańcu, ceremonii parzenia herbaty i zabawianiu gości. Przez ten czas nie jest nazywana gejszą, ale maiko - uczennicą. Jej wygląd też się różni od gejszy - jest bardziej kolorowy i ozdobny.
Postanowiłam sprawdzić jak to jest być maiko :)
Było wesoło. Samo malowanie nie trwało dłużej niż 30 min. Potem mogłam wybrać kimono, które miałam przymierzyć. Panie z obsługi były bardzo wprawione w zakładanie kimon klientkom, więc nie trwało to dłużej niż 10 min. Miałam na sobie kilka warstw ubrań powiązanych sznurkiem. Na głowie miałam założoną perukę z ozdobną choinką (to wiszące czerwone :) ) Na takich zabawach spędziłam sobotni poranek :)
Po wymyciu się z białej farby pojechaliśmy dalej - do zamku shoguna z ok. 1600 roku.
 |
| Wejście do zamku |
Okazało się, że na rozległym terenie zamku zaczęły się przygotowania do ślubu. Poczekaliśmy chwilę i braliśmy udział w tradycyjnym japońskim ślubie!
 |
| Młoda para |
Dzień szybko minął, a na popołudnie zaplanowaliśmy kolejną świątynię, która słynie z ogromnej ilości bram torii. Wyobrażaliśmy sobie, że zobaczymy jedną prostą ścieżkę z setką czerwonych bram. Myliliśmy się. Kompleks świątyń roztaczał się na dużym wzniesieniu, do którego prowadziło mnóstwo ścieżek, a każda z nich była otoczona setkami bram. Myśleliśmy, że potrzebujemy krótkiej chwili, żeby zwiedzić całość, a okazało się, że zajęło nam to prawie dwie godziny i w dodatku już po zmroku.
 |
| Jedna z wielu alejek z bramami tori |
 |
| W kompleksie znajdowało się wiele małych świątyń wypełnionych malutkimi tori - zwiedzający może kupić swoją tori, wypisać na niej życzenie i zostawić przy świątyni |
 |
| Brama wejściowa do kompleksu świątyń |
Ale fajne tp wszystko,a zwlaszcza ten slub,,rewelka😃😃😃mieliscie szczescie
OdpowiedzUsuńA czy zostawiliscie swoja tori ze swoimi zyczeniami?
UsuńMarta a czy ząbki zrobiły ci na czarno ?
OdpowiedzUsuńNo właśnie, a czy Wy sobie czegoś życzyliście?
OdpowiedzUsuńW sumie to ciekawe czy wy też zostawialiście prośby i życzenia? bo to w sumie nie pierwsza możliwość a któraś z kolei... z tego co się orientuje to nawet ich tradycyjny ślub jest podobny do naszego cywilnego? Ale w sumie fajnie tak w parku:) nie patrzyli na was krzywo jak robiliście zdjęcia? Co to za gaijiny się tu kręcą!
OdpowiedzUsuńNie zostawiliśmy żadnych życzeń, trochę nie ta wiara ;-) na samym ślubie było więcej gajdzinow niż gości weselnych, nie mieli wyboru jak się tylko uśmiechać do wszystkich. Ale też takie miejsce sobie wybrali, musieli mieć świadomość, że ludzie z zewnątrz będą patrzeć. Nie wiem jak wygląda ich ślub cywilny, wiem tylko, że albo decydują się na buddyjski ślub w kimonach, albo garnitur i biała sukienka w stylu amerykańskim/europejskim. Para młoda miała szczęście z pogodą, dzień wcześniej mocno padało, więc dobrze wybrali :-)
OdpowiedzUsuń